
Głównego bohatera poznajemy tuż przed tym, jak ma dostać dyplom, uzyskany dzięki przetrwaniu trzech lat w istnej męczarni, a mianowicie na studiach prawniczych.
Rudy Baylor
ma problemy ze znalezieniem pracy, gdyż rynek pracy jest przepełniony
prawnikami. Ostatecznie dostaje on swoją pierwszą sprawę. Rodzina chorego na
ostry przypadek białaczki chłopaka, chce zaskarżyć wielkie przedsiębiorstwo
ubezpieczeniowe, które bezpodstawnie odmawiając wypłacenia odszkodowania na
pokrycie kosztów przeszczepu szpiku kostnego odebrało szansę przeżycia
Danny’ego Ray’a skazując go na śmierć.
"Szkoła prawnicza to szkoła życia: uczy, jak narobić sobie wrogów. Panuje tu zażarta rywalizacja, rywalizacja krwawa. Studenci poznają zasady umiejętnego oszukiwania i zadawania ciosów nożem w plecy, dzięki czemu wiedzą, jak stawić czoło rzeczywistości."
Rudy mimo
wielu przeciwności losu, poprzysięga sobie, że firma ubezpieczeniowa Great
Benefit zapłaci z swoje zbrodnie. Jednak nie jest to takie proste, firma
pozwala sobie na wykupienie usług najlepszej w mieście kancelarii prawniczej
Powieść
możemy znaleźć także pod tytułem „Rainmaker”, w zależności od wydawnictwa. Książka
skupia się głównie na sprawie odszkodowania, jednak równolegle do niej rozwija
się wiele wątków pobocznych, które autor umiejętnie splótł ze sobą. Koniec
jednego zazwyczaj był początkiem innego. Zapoznajemy się ze sprawą testamentu
pani Birdie, sytuacji (z) Kelly i jej męża, próby znalezienie pracy, współpracy
z Deck’em. Złożyć opowieść składająca się z tak wielu wątków to nie lada
sztuka, za co autorowi mogę przydzielić wielki pus.
Każda z
postaci w powieści jest niesamowicie dopracowana. U każdego dostrzegamy
niepowtarzalną kombinacją cech charakteru. Szlachetny Rudy, nieśmiała lecz
silna Kelly, twarda na zewnątrz, jednak ciepła w środku pani Black, sprytna
pani Birdie, delikatnie zwariowany pan Black, ambitny Booker i wiele innych. Dla
mnie bardzo dobrze wypracowaną przez Grisham’a postacią był Leo Drummond. Mimo, że jest w tej historii
„tym złym” to nie był on potworem bez serca, których w tej powieści nie mało,
bez problemu można było dostrzec w nim ludzkie cechy, a czasem nawet wraz z
bohaterem współczuliśmy mu.
"Dochodzę do wniosku, że studia prawnicze to nic innego jak trzy lata niepotrzebnego stresu. Wiele godzin zmarnowaliśmy na wyszukiwanie informacji, które nigdy i do niczego nie będą nam potrzebne. Musieliśmy słuchać wykładów, które od razu zapadały w niepamięć. Uczyliśmy się na przykładowych procesach, które dziś mogłyby mieć zupełnie inny przebieg. Gdybym przez te trzy lata poświęcał pięćdziesiąt godzin tygodniowo na naukę u dobrego adwokata, to teraz sam byłbym dobrym adwokatem. Tymczasem jestem znerwicowanym studentem trzeciego roku, obawiającym się zetknięcia z jakimikolwiek rzeczywistymi problemami prawnymi i przerażony perspektywą czekającego na mnie niedługo egzaminu kwalifikacyjnego do palestry."
Przyznam szczerze, że jest to moja pierwsza książka
autorstwa Grisham’a, lecz już postanowiłam sobie przeczytać jego inne powieści.
Mimo że historia nie jest jakaś wartka, czy porywająca, to trudno było mi się
od niej oderwać i cały czas moje myśli krążyły wokół niej.
Gorąco polecam tę powieść i mam nadzieję, że kolejne powieści
mnie nie zawiodą.
Moja ocena: 8/10
~ Tris
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz