
„Mierz wysoko, wal nisko”
Thomas budzi się w ciemnej windzie i jedyne co pamięta
jest jego imię. Nie ma pojęcia jak się tu znalazł. Jakby wszystko zostało
wymazane z jego pamięci. Kiedy drzwi się
otwierają dostrzega grupę chłopców w młodym wieku, która wita go w strefie.
Jest to wielki plac wielkości kilku boisk piłkarskich na którym chłopcy
uprawiają rolę, hodują zwierzęta i wszystkie prace potrzebne do przetrwania. Otoczona
jest ona wielkim labiryntem, z którego codziennie ośmiu zwiadowców szuka
wyjścia, już od dwóch lat, ryzykując życiem poprzez spotkanie z bestiami
przemierzającymi labirynt, w których diecie znajduje się wyłącznie ludzkie
mięso. Thomas dowiaduje się, że żaden ze streferów nie pamięta wspomnień i nie
ma pojęcia jak się tu dostali. Co miesiąc jeden z chłopców jest dostarczanych,
tak jak Thomas do strefy. Każdy z nich jednak ma przeczucie, że ich obecność w
strefie nie jest przypadkowa.
„Nazywam
się Thomas, pomyślał.
To… to była jedyna rzecz, jaką pamiętał ze swojej przeszłości.”
To… to była jedyna rzecz, jaką pamiętał ze swojej przeszłości.”
Jednak Thomas ukrywa przed wszystkimi, że ma wrażenie że
kiedyś już był w strefie, niestety za każdym razem gdy próbuje złapać się
jakiegoś wspomnienia, wyślizguje mu się ono z rąk.
Ale bohater nie może się długo nacieszyć poznawaniem
strefy, gdyż następnego dnia po jego przybyciu dostarczona zostaje dziewczyna w
śpiączce trzymająca w ręku tajemniczą wiadomość. Nic już
nie będzie tak jak kiedyś. Thomas nikomu nie wspomniał, że jest przekonany
że przed przybyciem do sfery znał tę dziewczynę. Nie mówi też nikomu że przemawia
ona w jego umyślę. Wciąż powtarza, że zapoczątkowała koniec, mimo że sama nie
wie co to oznacza.
„-Myślisz, że mam rodziców? Prawdziwych
rodziców? (…)
-Oczywiście, że masz, ślamajdo. Mam ci to
wyjaśnić na przykładzie motylków i pszczółek?”
Od tego niespodziewanego przybycia, dzieją się różna
dziwne rzeczy, które mogą mieć katastrofalny skutek dla streferów. Oczywiście
wszyscy o to obwiniają dwójkę nowo przybyłych.
Thomas
postanawia że za wszelką cenę odnajdzie wyjście i pomoże dzieciakom wrócić do
domów, jednak aby to zrobić musi zapłacić wielką cenę.
„Chciałam ci w ten sposób powiedzieć, że
gdybyś umarł to bym cię zabiła”
Książka rozwija się wolno i na początku może się wydawać
dziwna, ponieważ nie do końca rozumiemy o co chodzi z tą całą strefą i
labiryntem, jednak wraz z biegiem książki akcja się rozwija i wszystko się
powoli wyjaśnia. Pomysł bardzo oryginalny nawet, teraz kiedy książki osadzone w
przyszłości stają się fenomenem. Mnie się osobiście bardzo podobała, ale muszę
wspomnieć chyba że nie ma tam w ogóle miłości. Wątek romansu został całkowicie
pominięty i mnie się to podobało, ponieważ musiałam się na chwilę oderwać od
romansów. Podsumowując książka nie jest dla zwolenników wielkiej miłości i jest
powieścią dzięki której oderwiecie się od świata na kilka godzin. Dostarczy wam
wiele emocji takich jak strach, zawziętość, radość, niepewność.
Czy wy też odważylibyście się wejść i zbadać wszelkie
zakamarki labiryntu?
„-Jak się tu dostałaś? Plaster powiedział,
że w jednej chwili leżałaś na łóżku, a w następnej już Cię cholera nie było.
(…)
-Chyba zapomniał wspomnieć o tym, jak
kopnęłam go w krocze i uciekłam przez okno.”
Moja ocena to 8.5/10